Archive for kwiecień, 2008
I tu przechodze chyba do najstraszniejszego punktu. Jezyk w Szwajcarii jest poprostu straszny. Nie chcac urazic nikogo, moze lepiej nie bede tu opisywac swojego zdania na ten temat. Otóz skupie sie tylko na faktach, co zaoszczedzi mi jakichkolwiek klopotów. Szwajcaria podzielona jest jezykowo na trzy regiony. Region pierwszy to region, gdzie oprócz szwajcarskiego mamy szanse porozumiec sie z ludnoscia w jezyku niemieckim. Naturalnie region ten lezy przy granicy z Niemcami. Kolejny region to region z jezykiem wloskim, który odpowiednio lezy kolo Wloszech. I ostatni region to region z jezykie francuskim, lezacy odpowiednio przy Francji. Sam szwajcarski w tych regionach rózni sie od siebie. I bardzo czesto zdarza sie, ze Szwajcarzy nie rozumieja sami siebie. No cóz dosc skomplikowana struktura jezykowa pozwala mi calkowicie zrozumiec ta sytuacje. Ponadto duzym problemem jest to, iz obcokrajowcy nie koniecznie klada duzy nacisk na nauke jezyka, i ich szwajcarski jest niezrozumialy dla nikogo innego.
Jesli chodzi o ludnosc w Szwajcarii to ciezko tak naprawde duzo na ten temat powiedziec. Szwajcaria sklada sie bowiem z ogromnej liczby obcokrajowców i prawdziwych Szwajcarów jest coraz mniej. Dzieje sie tak dlatego, iz Szwajcarzy pozwalaja na swoich terenach osiedlac sie ludziom, z krajów ogarnietych wojnatakich jak Serbia, Arabia, Jugoslawia. szwajcarzy maja oczywiscie z tego swoje profity. Zyskuja tania sile robocza. Sami nie sa bowiem w stanie nakrecac swojej gospodarki. Dlatego tez w kazdej fabryce miejsca zarzadu i kierowników obsadzone sa Szwajcarami, robotnicy to tylko i wylacznie obcokrajowcy. Moim zdanien, Szwajcarzy zdaja sobie sprawe z tego, ze jest ich poprostu za malo i ida na latwizne. Maja do tego absolutnie prawo. W koncu to ich kraj i oni tam rzadza. Do obcokrajowców nastawieni sa dosc neutralnie tzn. zyja posród nich, ale nie staraja sie nawiazywac z nimi blizszych kontaktów. Dosc dziwne podejscie, ale chcac zyc w Szwajcarii trzeba to poprostu zaakceptowac.